
Jestem Bondofanem. Jak każdy zaangażowany wielbiciel mam swojego ulubionego i odtwórcę i film. Ze wszystkich odtwórców najbardziej chybionym wyborem jest Timothy Dalton i te dwa epizody z nim. Bardzo lubię Brosnana i Craiga, ulubionym jest Sean Connery. Ulubionym z kilku powodów bo świetnie się sprawdził, bo jest przystojny i charyzmatyczny jak Ja i podobnie jak ja czasami zmienia zdanie. Po piątej części ,,Żyjesz tylko dwa razy,, Connery zarzekał się że nic i nikt nigdy więcej nie spowoduje że kolejny raz zagra Bonda. I co ? I w roku 1971 gra w ,,Diamenty są wieczne,, a potem w 1983 wciela się w rolę agenta Jej Królewskiej Mości w nomen-omen ,,Nigdy nie mów nigdy więcej,,. Powodem zmiany zdania były pieniądze.






U Mnie jest tak samo tylko nie role filmowe a aparaty, i nie dostaję pieniędzy tylko wydaję. Dwa tygodnie temu z uwagi na bardzo piękną jesienną pogodę prawie złotopolską wybraliśmy się z Miodową Główką na spacer po Hadze. Było miło, a ja wyposażony w Canona i dwa obiektywy zmiennoogniskowe byłem coraz bardziej poirytowany koniecznością praktycznie ciągłej wymiany ,,szkieł,,. Wkurzyłem się, a to obudziło we mnie pragnienie poprawienia tej sytuacji. W sumie jedynym powodem była chęć pójścia na spacer z jednym obiektywem o szerokim zakresie ogniskowych. Kiedyś rolę takiego ,,spacer-zooma,, pełnił świetny 18-135 mm Canona. Mając do wyboru tylko Canona M 18-150 mm w ,,słonej,, cenie pomyślałem o Szkocie Connerym i o tym że ,,stara miłość nie rdzewieje,, i zakupiłem w bardzo okazyjnej miłej mojej szkockiej mentalności cenie Lumixa G80 z obiektywem 12-60 mm w systemie Micro 4/3. G80 posiada uszczelniony korpus, pięcioosiową stabilizację matrycy oraz bardzo wiele ciekawych funkcji. Co prawda M4/3 ma tez wady ale zalet znacznie więcej. Niech moc będzie ze Mną.







Zestaw fotografii w tym wpisie to plon jesiennego spaceru i pierwszych testów ,,nowego,,sprzętu . celowo nie opisuję którym systemem wykonywałem poszczególone zdjęcia bo podobno sprzet nie ma znaczenia : )
