
I stało się, tradycja nie została zachowana, nie było Pragi drugi raz w roku za to była Genua. Szwendy po Włoszech zaczynamy z tak zwanego wysokiego ,,C,,. Wybór był przypadkowy bo w momencie gdy Euro Sleeper powiadomił Nas o tym że nie będzie pociągu do Pragi mieliśmy mniej niż tydzień na organizację nowej wycieczki. Byłem zły, ale Genua wynagrodziła wszystko.
Miasto jest stolicą prowincji Liguria o liczbie ludności przekraczającej pół miliona mieszkańców. Liczba ta plasuje miasto na szóstym miejscu co do wielkości we Włoszech. Za to w portach morskich Genua wygrywa w cuglach – jest pierwsza. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa genu co oznacza kolano a odnosi się do geograficznego położenia na najbardziej północnym miejscu morza Liguryjskiego.







Genua znana jest od czasów rzymskich, od roku 634 we władaniu Longobardów, od X wieku republiką. Wiek XII – XIII to lata zmagań z drugą potęga morską czyli Republiką Wenecką, która w XIV wieku uzależnia Genuę od siebie co rozpoczyna powolny schyłek jej potęgi. Potem lata zależności od Francji i Sardynii. Tyle historii w skrócie.
Lotnisko położone jest blisko centrum, przejazd autobusem spod jego drzwi zajmuje około pół godziny. Genua nie jest skomplikowana turystycznie. Umiejscowiona amfiteatralnie wokół portu posiada większość atrakcji ,,stłoczonych,, blisko siebie. W ogóle ilość miejsca zdeterminowała urbanistykę, stare miasto jest przykładem jak nie należy zagospodarowywać powierzchni. Poza kilkoma placami starówka Genui to labirynt wąskich uliczek zabudowanych tak wysokimi budynkami że czujemy się jak w przysłowiowym skalnym mieście. Mrok panujący w ciasnych wąwozach ulic nie robi najlepszego wrażenia. Paradoksalnie ulice zyskują po zmroku gdy oświetlone gęsto rozmieszczonymi latarniami zyskują wręcz przytulny klimat. Światła latarni dodatkowo maskują brud i zaniedbanie. Mimo tego Genua nie sprawia wrażenia niebezpiecznego miejsca, choć na pewno jako miasto portowe taka jest. Sporo tu lekarzy i architektów : ) , którzy tylko wskutek dużej konkurencji w zawodzie zamiast leczenia i projektowania zajmują się sprzedażą w zależności od pogody okularów przeciwsłonecznych lub parasolek.








Poniższa galeria ilustruje zmianę jaka następuje po zmroku : )












Genua jest pięknym miastem pełnym niesamowicie zdobionych zabytków architektury fantastycznie umiejscowionych domów, ciekawej infrastruktury transportowej – autobusy, 1 linia metra, trolejbusy, windy, funikulery sporo wiaduktów i tuneli. Dla Mnie uczta dla oczu i obiektywu. Byliśmy pełne dwa dni i to za mało. Starczyło sił i chęci na zobaczenie głównych obiektów takich jak dom Kolumba, Porta Soprana, katedra San Lorenzo, pałac Dożów, Arco della Victoria, ulicę Garibaldiego i parę innych. Jest jeszcze mały niedosyt ale szczęście nigdy nie bywa pełne. Genua jest wyzwaniem dla przeciętnego piechura. Sporo stromych podejść jak to pod zamek Albertisa czy Castelletto. W pierwszym dniu według wujka Gugla zrobiliśmy sporo ponad 20 kilometrów zataczając kilka kręgów jak Karusek Anielki.





Kawa – uważam się za kawosza, ale dopiero tutaj zobaczyłem na czym to polega. Wszyscy pija kawę. Kawiarni są dziesiątki. W większości kawiarni można do niej zamówić kanapkę, croissanta, ciastko. Ludzie zatrzymują się dosłownie na kilka minut by zamienić kilka słów z trzymaną w ręku mikroskopijną filiżanką gęstego espresso. Chyba zamiast dwóch trzech potężnych latte zacznę pięć, sześć małych espresso : ) Kawowy zapach jest wszechobecny. Przetestowałem kilka sposobów podawania. Włoska americana to bez mleczna wersja polskiej ,,tureckiej,, , latte mocniejsze niż w Nl. Za to włoskie espresso nie ma odpowiednika i konkurencji w tym co dotychczas piłem. Podróże kształcą i poszerzają horyzonty.

Genua to miejsce w którym nie można się nudzić, wymaga zarówno aktywności jak i kondycji. To miasto pełne kontrastów, gdzie z jednej strony biedne i nędzne ulice starówki a z drugiej bardzo luksusowe jachty cumujące w porcie. To miasto zaznaczone blizna estakady drogowej prawie takiej jak w Chorzowie : ) która dewastuje panoramę miasta a jednocześnie przepięknie prezentujące się z punktów widokowych. Genua potrafi zauroczyć,a moim zdaniem bardzo łatwo się tu zadomowić dodając do tego kawową subkulturę to byłby ciekawy kierunek emerytalny. Nie chcę tu opisywać jak internetowi podróżnicy o wtapianiu się w miejski klimat czy odkrywaniu wszystkim znanych atrakcji, ale faktem jest że to pierwsze odwiedzone przez nas włoskie miasto zrobiło wielkie wrażenie swoją wielowymiarowością, kolorytem i włoskim temperamentem. Trzeba ruszyć na Italię. Genua była dobrym początkiem.




