
Jaki był powód takiego a nie innego celu naszej wakacyjnej podróży ? Trzeba cofnąć się o rok, bo w ostatnie dni tegorocznych wakacji planuję kolejne. Zaczyna się od podróży po mapie. Vranovska Priehrada wygląda na mapie bardzo interesująco. Vranov nad Dyji jest kolejną miejscówką obecną we wszystkich czeskich rankingach turystycznych. Znana najbardziej z zamku na wysokiej skale, z największą kiedyś salą przepięknie zdobioną barkowymi freskami i rzeźbami, najstarszej w Czechach zaporze i ogromnego pola kempingowego. Właśnie wielkość tego pola zmusiła Mnie do poszukiwania mniejszego i bardziej kameralnego lokum. I tak trafiłem na Kemping ,,U Švestku,, w Cižovie. Sam Cižov okazał się wygranym losem na loterii. Miejscowość według Wikipedii zamieszkuje 36 osób. Miejsce jest kolejnym zatrzymanym w kapsule czasu przez ,,Żelazną Kurtynę,,. Do granicy z Austrią jest około 2 kilometrów, atrakcją wsi jest pozostałość zasieków granicznych i jednej wieży strażniczej. Robi to niesamowite wrażenie. Wyobrażałem sobie jak musiało tu wyglądać życie gdy za ostatnim domem wsi był ,,koniec świata,,. To tłumaczy małe zaludnienie. We wsi jest sporo odnowionych ,,na bogato,, domów a po samochodach widać, że to nie miejscowi. Panuje bardzo duży ruch pieszy i rowerowy ponieważ Cižov stanowi bramę do parku narodowego ,, Podyji,,. Ruch samochodowy tu nie istnieje. Momentami wydaje się że nie ma żadnej cywilizacji. Sam kemping sprawia bardzo dobre wrażenie, czysto, cicho, sanitariaty ok, choć mogłyby być intymniejsze ubikacje : ))) kemping ulokowany jest z tyłu gospody ,,U Švestku,, co jest jego dodatkowym atutem. Kuchnia domowa, solidna i smaczna. Mogę polecić dla osób lubiących kempingowanie w starym stylu. Dodatkowo Cižov leży pomiędzy Vranovem i Znojmem co było główną przyczyną wyboru tego miejsca.








Vranov na Dyji – bardzo widowiskowo położony zamek. Pierwsze wzmianki pochodzą z roku 1323. W obecnej formie powstaje w wyniku przebudowy zamku szlacheckiego przez austryiackiego architekta Johanna Bernharda Fischer von Erlach w czasie gdy był on właśnością rodu Althannów od końca XVII przez prawie sto lat. Zamek ten chciałem zawsze zobaczyć z uwagi na jego położenie jak i słynną Salę Przodków . W tamtym czasie była to największa sala w Europie , a jej wymiaru 25 metrów długości , 16 metrów szerokości i 17 metrów wysokości nawet dzisiaj robią wrażenie.















Vranovska Priehrada – tamę zbudowano w latach 1929 – 1933 roku, wysokość 60 metrów, długość korony 292 m a długość samej zapory to 29,8 kilometra. Idealne miejsce na letni wypoczynek. My skorzystaliśmy z rejsu statkiem spod zapory do zamku Bitov. Rejs trwał półtorej godziny w jedną stronę a jego koszt z biletem powrotnym, to około 30 euro za dwie osoby. Rzuca się w oczy ogromna ilość domków letniskowych ( daczy ) na brzegach czasami o niewiarygodnym położeniu. Zamek Bitov powstał w XI wieku na miejscu dawnego grodu wielkomorawskiego. Pierwszy kronikarski zapis pochodzi z roku 1061. Zamek odegrał wazną rolę w zatrzymaniu kolonizacji tych ziem przez moznowładców niemieckich. Mimo wielu przebudów zachował gotycką formę. Zbiory zamku to cenna kolekcja malarstwa niemieckiego i austryiackiego romantyzmu. Hitem jest kolekcja ponad 50 wypchanych psów barona Georga Haasa z Haasenfelsu.










Znojmo – ,,czarny koń,, ekspedycji , było to miasto, które niekoniecznie chciałem odwiedzić. Taka ,,zapchajdziura,,. Żałowałbym strasznie. Położone jest na nadrzecznej skarpie. Dominantą panoramy jest bryła gotyckiego kościoła św. Mikołaja, choć moim zdaniem bardziej charakterystyczna i rozpoznawalna jest wieża ratuszowa. Mimo gotyckiego rodowodu sprawia wrażenie bardzo futurystycznej. Na jej szczycie mieści się jak to w Czechach punkt widokowy. Rozpoznawalną i słynną budowlą Znojma jest romańska rotunda św. Katarzyny na dziedzincu przed zamkiem. Bo Znojmo ma też zamek i to całkiem spory. Niedaleko centrum mieści się ogromny kompleks klasztorny norbertanów Louka, który przez większy czas swojej historii był zajmowany przez fabrykę tytoniu lub wojsko. Obecnie mieści się tam winiarnia, a wstęp na teren jest bardzo ograniczony. Ale marzy się poszwendać się po upiornie pustych korytarzach. Taka eksploracja to byłoby coś. Mnie najbardziej podoba się układ ulic i ich zabudowa. W wielu miejscach Znojma można zobaczyć stan socjalistycznego zaniedbania. I choć tak być nie powinno ma to swój urok. Wierzę, że zdarzy się jeszcze odwiedzić Znojmo, albo nawet nocować co pozwoliło by bardziej spenetrować ten gród.











I taka rewelacja na koniec – znojmo to jedno z nielicznych miast obecnie nadal oddających cześć Armii Czerwonej. Pomnik dumnie dzierżącego ,,pepeszę,, Czerwonoarmisty postawiono w roku 1951 a autorem był Konrad Babraj. Podoba mi się że nie wszędzie ,,koryguje się,, historię.




Podsumowując tegoroczną ,,szwendę,, po Czesko – morawskich peryferiach mogę powiedzieć że bilans wyszedł na duzy plus : )