
Tego mi trzeba było. Jesienna Praga i jesienne Czechy. Demon tęsknoty szarpał wnętrzności. Gdy zapadła decyzja powstał problem gdzie udać się z Pragi ? Nie było prosto. W intymnym notesiku było kilka destynacji i każda kusiła na swój sposób. Wiedziałem co chcę zobaczyć w Pradze, a co zobaczyć podczas jednodniowego wypadu ? Na początku był szlak z Berouna poprzez klasztor Św.Jana pod Skałą do Karlsztajnu. Niestety ta trasa przebiegała poprzez znajome ścieżki i została planem ,,C,,. Potem chciałem zobaczyć zamek Krivoklat a największą zachętą była ,,magiczna podróż zabytkowym składem,, zwanym Rakovnickim Rychlikiem ciągniętym ,,legendarną lokomotywą Tatra B06,,. Niestety remont trakcji zawiesił ten kurs do listopada : ( już sama nazwa jest niesamowitą atrakcją. I to był plan ,,A,,. Szkoda, że muszę go przełożyć na wiosnę. Ostatnią szansą okazało się ciekawe znalezisko w mojej ukochanej aplikacji Mapy.cz. Czyli mrocznie brzmiąca nazwa Vrania Skala i leżące nieopodal zamki czyli plan ,,B,,.






Vrania Skala – malowniczo tajemniczy twór geologiczny w kilkukilometrowej odległości od wsi Zdice zaraz za Berounem. Co prawda dojazd jest normalnym pociągiem ale wejście na stromy punkt widowiskowy na wysokości 536 metrów n.p.m o wschodzie słońca pobudził rządzę przygód. Marsz rozpocząłem po ciemku. Co prawda planowałem wyjazd z Pragi o godzinie szóstej ale będąc ,,rannym ptaszkiem,, a nie ,,nocnym Markiem,, wyjechałem o piątej : ) dzięki temu zobaczyłem pierwszy raz od jakiegoś czasu wschód słońca na pustkowiu. Było epicko. Trochę obawiałem się czy dam radę ale spowodowane to było normalną niechęcią do wysiłku wspinania się. Było kilka razy niełatwo ale wejście na wierzchołek wynagrodziło pokonanie słabości. Na szczycie Vraniej Skały mimo wczesnej pory nie byłem pierwszy, ale to nie sztuka przyjść wieczorem i nocować. Szacunek dla dziewczyn za odwagę. Widoki wokół były magnetyzujące. Aby jak najlepiej wykorzystać czas i miejsce z Vraniej Skaly udałem się do zamku Točnik obok którego wznoszą się ruiny drugiego zamku Żebrak.







Hrad Točnik – malowniczo położone ruiny zamku zbudowanego za panowania Wacława IV jako prywatna rezydencja. Budowę twierdzy rozpoczęto w połowie XIV wieku. W historii zamku jest epizod oblężenia w czasie wojen husyckich. Potem zamek nie ma szczęścia do właścicieli i popadał w ruinę. Dopiero Jan z Wartemberku przebudowuje go w renesansowym stylu a jego dzieło kontynuuje później rodzina Lobkowiców. W 1594 roku zamek wraca do króla. Wojna trzydziestoletnia ponownie degraduje jego rangę i stan. W roku 1923 zostaje sprzedany państwu za 2000 koron i od tego momentu trwają prace restauracyjne. Hrad Točnik to przykład bardzo ciekawej ewolucji z obronnej twierdzy do renesansowej rezydencji z uwagi na budowę dwóch pałaców z których jeden słynął w przeszłości z największej sali rycerskiej w Czechach. Dzień mojej wizyty wypadał akurat w dniu Św.Wacława króla znanego z pomnika na placu Wacława w Pradze pod którym odbywają się wszystkie ważne wydarzenia z historii kraju. Największym jednak atutem Točnika jest jego położenie i krajobrazy wokół. Znajdujący się odległości około kilometra zamek Żebrak był pierwszy ale po ogromnym pożarze popadał w ruinę i jego role przejął Točnik. Mając w nogach ponad 17 kilometrów po ,,górskich,, wertepach podarowałem sobie wspinaczkę na wieżę żebraczą i poszedłem w kierunku Horovic z których miałem zaplanowany powrót do Pragi. I tu za brak wytrwałości czeskie koleje pokarały opóźnieniem mojego pociągu : )















Analizując zapis trasy pokonałem 17,1 km z miejscowości Zdice do miejscowości Żebrak w 5 godzin 52 minuty. Przewyższenie maksymalne 260 m. Biorąc pod uwagę zwiedzanie zamku, postoje i prawie półgodzinne ,,medytacje,, na Vraniej oraz zapis najwyższej średniej szybkości marszu to zrobiłbym te trasę w 3 godziny. Mam pewien problem z planowaniem, cały czas zakładam że mam sprawność dwudziestolatka i potem jestem w szoku że ,,to se ne vrati,, i następuje korekta zamierzeń w stosunku do możliwości. Trzeba spuścić z tonu…..





