
Tegoroczna rejza to nie tylko Karlovarsky Kraj. Marszruta obejmowała też miejsca w innych regionach. Kadaň i Žatec zlokalizowane są w granicach Usteckiego regionu Czech. Mogę pisać tylko za siebie, ale wiem że na Miodowej Główce też wywarły wrażenie.

Kadaň – miasto z najładniejszą panoramą jaką zobaczylismy w tym roku. Stojąc na moście nad Ohrzą roztacza się przed nami widok na miasto zwieńczające łagodnie wznoszące się wzgórze. W panoramie miasta wyróżniają się moim zdaniem dwa punkty. Jedną dominantą jest kościół parafialny Podwyższenia Krzyża Świętego, drugim barbakan z bramą wjazdową do miasta. Co prawda barbakan pochodzący z 1458 sprawia wrażenie wiotkiej konstrukcji ale trzeba wziąć pod uwagę że wieża do której przystępu bronił została zburzona w 1832 roku. Kadaň ma wszystko co lubię w miastach zamek, mury obronne, rozległy rynek zabudowany starymi domami, brukowaną nawierzchnię, wieżę ratusza, kościelne dzwonnice i jak to w Czechach fontannę i kolumnę morową. Znajdziemy tu też kolejną najwęższą ulicę w Czechach tzw. ulicę Katowską szerokie, ledwie na sześćdziesiąt centymetrów przejście z rynku na mury obronne. W pewnym momencie tej ,,ulicy,, jest naprawdę klaustrofobicznie. Dodając sporo średniowiecznych detali i podcienia to miasto idealne.







U zarania miasta stoi potwierdzony archeologicznie zamek czy raczej fortyfikacja Wogatisburg pod którą w roku 631 starły się siły plemion słowiańskich z wojskami frankijskimi króla Dagoberta. Muszę dodać że My Słowianie sprawiliśmy tęgie lanie Frankom. Mija trochę czasu i pojawia się w roku 1186 zapis o przekazaniu wsi zakonowi Joannitów. W roku 1260 Kadaň uzyskuje status miasta królewskiego. Król Karol IV , tak ten od mostu w Pradze poszerza zakres przywilejów i ponownie podnosi je do rangi królewskiej. W 1534 zawarty tam zostaje traktat pomiędzy królem czeskim Ferdynandem a księciem Wirtembergii zwany dalej kadańskim. Rozwojowi miasta sprzyja odkrycie złóż celadonitu. Brzmi mądrze a to zielona glina po naszemu po czesku kadańska hlinka . Wojna trzydziestoletnia powoduje regres w rozkwicie miasta, spada wydobycie celadonitu a rozpoczyna się wydobycie kaolinu. W XVI wieku w mieście działają dwie huty miedzi i fabryka blachy. Potem jest już spokojniej. W roku 1919 Niemcy w Kadaniu demonstrują wolę samostanowienia i chęci pozostania częścią Austrii. Dochodzi do starcia z armią czeską. Ginie osiemnaście osób a siedemdziesiąt jest ciężko rannych. Nadal trwają spory kto zaczął masakrę.
Dzisiaj Kadaň to pocztówkowo piękne miasteczko mające sporo do pokazania z gotyckiego DNA.







Žatec – to jest kolejny ,,czarny koń,, naszych podróży. Wielokrotnie kreśląc marszrutę zaznaczam punkty które trzeba odwiedzić bo to stolica regionu, bo znam nazwę, bo wszyscy polecają, bo widziałem jakiś tam widok. Žatec zaznaczyłem bo to piwowarska stolica regionu. Wyobrażałem go sobie bardziej jako przemysłowe miasto, skupione na produkcji. Nie muszę dodawać że poddałem się stereotypom. Žatec złapał mnie mocno za serce i trzyma. Nie da się zaprzeczyć że piwowarstwo to podstawowa dziedzina przemysłu w tym miejscu. Stojąc na wieży zwanej Chmelowym Majakiem, którą niniejszym polecam, doświadczymy możliwości spojrzenia na miasto od urbanistycznej strony. Łatwo spostrzec gdzie przebiegają granice starego miasta i dzielnicy przemysłowej. Odwiedziliśmy Chram chmelu a piva i udaliśmy się w kierunku rynku. Rynek tradycyjnie rozległy z gotyckimi podcieniami, jest masywny Ratusz i tradycyjnie kolumna morowa. Rynek jako plac nie jest jedynym placem na żateckiej starówce. Pierzeje rynku zabudowane są kamienicami świadczącymi o tym że produkcja piwa w Czechach to dochodowy interes. Bardzo spodobał mi się kwartał koło kościoła Wniebowstąpienia Marii Panny. Z jednej strony orgiastyczna wręcz ekspozycja barokowej sztuki rzeźbiarskiej a drugiej spokojnie gotycki senny placyk. Dodam że kościół stoi w pobliżu osiemsetletniej bramy Knĕžskiej. To może oszołomić. Spod bramy możemy podziwiać szeroką panoramę na chyba przedmieścia starego Žatca i nowe osiedla. Jest tu kilkadziesiąt podobnych zakamarków i śmiało mogę stwierdzić – Žatec – to plener idealny.










Sporo jest materialnych śladów po niemieckiej mniejszości i co ciekawsze ocalała też synagoga. Wszelkiego rodzaju judaika mam w wielkiej estymie mojej, z uwagi na wielką egzotyczność zarówno historyczną jak i artystyczną. Żatecka synagoga jest drugą co do wielkości po tej w Pilźnie i chyba jedną z nielicznych ocalałych w oryginalnym stanie. Synagogę pięknie odrestaurowano , odbywa się w niej wiele artystycznych imprez. Nie jest to zabytek starej daty, zbudowano ją w roku 1871. W 1911 roku przeszła jeden remont, a drugi zafundowali jej mityczni naziści w roku 1938, gdy w całej ich krainie zorganizowano imprezę zwaną ,,nocą kryształową,,. Ten drugi ,,remont,, spowodował znaczne zniszczenia i zamknięcie jej dla celów rytualnych a otwarcie dla celów logistycznych ( magazyn). W roku 2013 rozpoczęto gruntowną restaurację zakończoną w 2024. Budynek prezentuje się zacnie i warto ,,pstryknąć,, parę fotek. Gdybym miał jeszcze raz odwiedzić Czechy Zachodnie to bazę do eksploracji tego czego jeszcze tam nie zobaczyłem umieściłbym właśnie w Żatcu, tak aby więcej poobcować z tym intrygująco pięknym miastem.












Planowałem zrobić dwa wpisy na temat tegorocznej Rejzy ale niestety materiału jest więcej bo sporo żeśmy zobaczyli piękna tego regionu i trzeba jeszcze co najmniej jeden suplement zamieścić : )









