Czeska Rejza -Karlovarsko – czasy współczesne

Cheb - rynek

Wreszcie udało się. Wyprawa do Czech Zachodnich miała być rajdem Samotnego Wilka, planowana od trzech lat i ciągle przekładana z różnych powodów. Wreszcie. Choć skończyło się jak zawsze, to znaczy podróżą w towarzystwie Miodowej Główki. Czechy Zachodnie to specyficzny region. Bardziej przypomina Niemcy niż sielskie południe Czeskich Budziejowic czy pagórkowate okolice Pisku. I nie powinno to dziwić bo jesteśmy na terenie tak zwanego w mityczno-nazistowskiej nomenklaturze Sudetenlandu. Bardzo duża reprezentacja ,,mniejszości,, niemieckiej powodowała bardzo silne napięcia co zostało wykorzystane przez ,,wodza,, do zaanektowania Czechosłowacji. I niestety zawsze tak jest że cenę za wojny płacimy My. W roku 1945 miotła dziejowej sprawiedliwości wyrównała rachunki. Na mocy dekretów Edwarda Beneša wysiedlono bez większej refleksji 3 miliony Niemców. Ślady tej społeczności można zobaczyć do dziś w napisach na tynku, cmentarzach i pomnikach. Konsekwencje tego ,,aktu,, też są widoczne. Karlovarsko to bardzo słabo zaludniony region a duża ilość ,,zmurszałych,, i opuszczonych gospodarstw świadczy o wcześniejszym poziomie ,,zaludnienia,,.

Karlove Wary

Nie zmienia to faktu że okolice Karlovych Warów i Krusznych Hor są bardzo malownicze i ciekawe. Ciekawe dla Mnie z uwagi na bogactwo faktów historycznych i bogactwo zabytków architektonicznych. Miałem sporo emocji zwiedzając Karlove Wary, Cheb, Żatec a bardziej jeszcze małą Kyselkę, mniejszy Rabsztejn nad Strelou i malutki kościół w Lukovej. W tym roku bazy były dwie . I obie udały się nad wyraz. ,,Kemp na Spici,, zlokalizowany był w Radošovie obok Kyselki , a druga baza w Podbořanach w hotelu o wdzięcznej nazwie ,,Ruže,,. Mogę je szczerze i gorąco polecić.

Loket - zamek
Karlove Wary

Zacznę nie chronologicznie od największego miasta tej krainy czyli Karlovych Warów. To największe i najbardziej popularne uzdrowisko w Czechach a chyba i w Europie. Samo miasto liczy około 50 000 mieszkańców i dzieli się na dwie części. Lokalna część to strefa przemysłowa i mieszkalna a uzdrowiskowa to taka szkatułka z niespodziankami. Cała ta część położona jest po obu brzegach rzeki Teplej która w Karlovych Warach kończy swój bieg i wpada do Ohrzy. Kiedy wcześniej zbierałem informacje wydawało mi się że to uzdrowisko to bardzo przestrzennie zabudowane miejsce. Na miejscu okazało się że jest ciasno : ) kolonady i źródła poupychane są w różnych zakamarkach. Nie umniejsza to jednak urody tego miejsca, Karlove Wary położone są ,,alpejsko,,. Trochę kondycji trzeba mieć, sporo jest funikulerów czyli kolejek linowych w przystępnej cenie 30 koron. Sporo schodów i pasaży. Źródeł jest podobno 79 ale wykorzystywanych około trzydziestu z czego połowa do kuracji, z pozostałych można korzystac do woli co też zrobiliśmy. Woda smaczniejsza niż ta w Kyselce : ))) zaplanowaliśmy pobyt na pół dnia i jak to Ja wymusiłem pobyt tam gdzie najwięcej było secesji i historyzmu bo te style uważam za atrakcyjne wizualnie. Nasz spacer zajął około 3 godzin. Parkingów jest sporo i dla nas żyjących w Niderlandach – tanich.

Karlove Wary jako osada znane są od 1370 roku , ale legenda spisana 1571 opowiada o myśliwskim psie który w pogoni za jeleniem wpadł do gorącego źródła i jego skowyt zaalarmował myśliwych, a ci po spróbowaniu wody zawiadomili króla Karola IV. Tak , to ten od mostu w Pradze. On to zwołał konsylium lekarskie które stwierdziło lecznicze właściwości źródła. Podobno król Karol IV po degustacji poczuł natychmiastowy efekt działania i założył tam pierwszą pijalnię. Co stało się z poparzonym psem, bo źródła te mają temperaturę prawie 80º C kroniki milczą. Miasto rozwijało się powoli, wojny je omijały bo strategicznie nie było ważne. Była powódź w 1582, wielki pożar w 1604 no i oczywiście wojna trzydziestoletnia, te wydarzenia skutecznie zahamowały rozwój. Dopiero wiek XVIII i rosnąca popularność ,,podróży do wód,, ponownie spowodowały rozkwit tego miejsca. Ciekawostką jest że podczas wojen napoleońskich lokalizacja z dala od tras kampanii ściągnęła tu sporo bogatych kuracjuszy z Zachodniej Europy. Bogatych bo biedni byli jak zawsze w okopach. Miasto ponownie stało się ważne podczas kryzysu 1938 roku. To tutaj Henlein ogłosił swoje Osiem Postulatów i to tu swoją ,,karierę,, rozpoczął skromny księgarz Karl Hermann Frank. Po wojnie uzdrowisko przeszło w ręce ,,ludu pracującego,, a po 1989 w ręce kapitału rosyjskiego. Obecnie nazywane jest najbardziej ,,rosyjskim,, miastem w Czechach. I to tyle. Warto przyjechać nie tylko by skorzystać ze źródeł, lokalizacja miasta, architektura, mnogość pomników, zabytków i delikatny zapach luksusu stanowi o atrakcyjności tej ,,miejscówki,,.

Karlove Wary
Cheb - kościół św.Mikołaja

Cheb – to miasto skusiło mnie do złożenia wizyty swoim Spaliczkiem czyli kwartałem gotyckich domów w samym centrum rynku. Jest to malownicza dominanta. Między nimi jest ulica Kramarska o szerokości 1,60 m. Sam rynek rozległy, brukowany jest idealnym plenerem dla amatora fotografii. Miasto jest bardzo niedocenione, oprócz rynku i Spaliczka jest zamek, duży kościół św.Mikołaja, ładny Ratusz i sporo zakamarków w przyległych do rynku ulicach. Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z roku 1061. Do 1945 roku większość mieszkańców stanowili Niemcy. W 1081 właścicielem miasta został Fryderyk zwany Barbarossą. Prawa miejskie otrzymał w roku 1179, a w 1285 odbył tu się ślub króla Wacława II. Cheb na przemian przechodził z Czech do Niemiec i z Niemiec do Czech. Cheb był silnym ośrodkiem antyczeskiej polityki Niemców Sudeckich. W roku 1945 jak wszędzie w Karlovarsku niemców wysiedlono nie patrząc na żadne konwencje.

Relikwiarz św.Maura  - ilustracja

Bečov nad Teplou – odwiedziliśmy to miejsce nie tylko z powodu urokliwej lokalizacji zamku będącego przeglądem stylów architektonicznych ale zabytku wyjątkowej urody z bardzo ciekawą historią. Zabytkiem tym jest relikwiarz św.Maura. Relikwiarz ten powstał w okresie romańskim historii naszego świata. Cudo to ma ponad osiemset lat i zawierać miał podobno szczątki św.Maura, św.Jana Chrzciciela i św.Tymoteusza. Przez prawie 600 lat znajdował się w klasztorze we Florennes. W roku 1838 zakupiony przez księcia Alfreda de Beaufort i poddany renowacji. W roku 1888 zostaje przekazany do siedziby rodu de Beaufort w Bečovie. Spokojnie zdobi kaplicę zamkową do roku 1945 gdy zawierucha wojenna zmusza właścicieli do ukrycia go pod podłogą kaplicy. Na 40 lat pamięć o nim ginie. W roku 1985 anonimowa osoba proponuje rządowi CSRS zakup informacji o miejscu jego ukrycia za skromne 250 000 dolarów. Nieopatrznie podaje sporo informacji lokalizacyjnych co umożliwia kryminologom czeskim na odkrycie skrytki w ciągu kilku dni. Kolejna renowacja trwa 11 lat. W zamku można obejrzeć film raportujący złożoność i fascynujący przebieg renowacji. Bilet nie jest tani 240 koron , ale wart wydania. Relikwiarz jest eksponowany jak mumia Lenina w Moskwie. Nie można robić zdjęć , można podziwiać, A jest co. Relikwiarz wykonany jest z pozłacanego srebra i sporej ilości kamieni szlachetnych. Poszczególne sekcje przedstawiające sceny z życia świętych. Zachwycić się można szczegółowością detali porównując ją z prostotą narzędzi za pomocą których to dzieło wykonano. Relikwiarz eksponowany jest w mrocznej sali z dyskretną muzyką organową w tle. Dostęp do niego mamy z każdej strony i możemy przez nieograniczony czas napawać się jego pięknem. Dodam jeszcze że oglądałem wiele fotografii ale spotkanie oko w oko ma niemal mistyczny charakter. A teraz najlepsze kościół katolicki w swojej nieomylności gwarantuje prawdziwość relikwii w relikwiarzu. Podobno jakiś biskup udał się do grobu św.Maura i pobrał szczątki świętego ze zbiorowego grobu ofiar masakry chrześcijan w II wieku naszej ery. A co na to nauka ? Według badań antropologów w relikwiarzu są szczątki mężczyzny o wzroście 172 cm, szczątki kobiety o wzroście 150 cm i ząb dziecka oraz sporo rzeczy takicj jak resztki buta czy materiał ze starożytnego Egiptu. Nieźle. Przez 800 lat pobożni ludzie opłacają odpusty grzechów przypisując ich zasługę takim ,,relikwiom,,. Koniec końców dzięki kościelnemu marketingowi zawdzięczamy przepiękny relikwiarz. Relikwiarz jest spory 140 cm długości , 42 cm szerokości i wysokość 65 cm. Nadbudowa zawiasowa dwuspadowa. Oryginalny rdzeń dębowy eksponowany również w zamku został zastąpiony orzechowym. Prace renowacyjne trwały od 1991 roku, a w 1995 wpisano go na listę narodowych zabytków kultury Republiki Czeskiej. Od roku 2001 jest eksponowany w zamkowym muzeum.

Sam Bečov powstał na szlaku handlowym z Pilzna do miasta Loket. Pierwsze wzmianki pochodzą z XIV wieku a wspominają o roku 1214. Osada była komorą celną pod zarządem panów z Ryzmburka. Prawa miejski otrzymuje 1399 roku. Potem kilkukrotnie przechodził z rąk do rąk. Spory wpływ na kształt zamku ma rodzina Questerberków właścicieli monumentalnego pałacu w Jaromiericach nad Rokitnou, który odwiedziliśmy w zeszłym roku. W roku 1945 przez miasto przebiegała linia demarkacyjna między Aliantami. W tym czasie deportowano z niego 6000 Niemców co świadczy o jego wielkości bo obecnie miasto ma około 900 mieszkańców.

Becov nad Teplou -  zamek - miejsce ukrycia relikwiarza - rekonstrukcja
Loket

Loket – to miasto-ikona Czech Zachodnich. Malowniczo wkomponowany w zakole rzeki Ohrzy podobnie jak Czeski Krumlow z tym że skala jest mniejsza. Wiele sobie obiecywałem po tym miejscu. Szczerze ? Jestem zawiedziony. Loket to znany plener filmowy. W filmach jawi się prawie jak metropolia, spory rynek, monumentalne zamczysko . W rzeczywistości to małe miasteczko choć uroczo zlokalizowane. Sporo parkingów, miejski browar, kilka restauracji i spory ruch. Głównie Niemcy w podróżach sentymentalnych. Trzy lata temu chciałem tu umieścić bazę do penetracji tego regionu. Znany z częstych odwiedzin Goethego, któremu poświęcono tu jedną z vyhlidek. Początki miasta siegaja 1234 roku. Od początku był miastem królewskim co wiazało się z wieloma przywilejami i nadaniami. Szczególnie związany z Loktem był król Przemysł Ottokar II kolejny z ważnych monarchów Czech. Wystarczyło nam około dwóch godzin aby zaliczyć większość atrakcji ( bez zamku ). Jedynym minusem który skutecznie zniechęcił do dłuższej obecności tu był prawie trzydziestostopniowy upał ufffff.

W pierwszej relacji z tegorocznej Rejzy opisałem miasta, które teraz są oczywistym celem dla chcących zobaczyć Czechy Zachodnie. Jednak wydaje mi się ze kolejne wpisy będą ciekawsze z uwagi na relacje z miejsc może znanych ale na pewno mniej popularnych ale na pewno nie mniej ciekawych. Przynajmniej moim zdaniem.

Ostrov - Letohradek

Jedna myśl na temat “Czeska Rejza -Karlovarsko – czasy współczesne

Dodaj komentarz