Idol

Karel Gott

Gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych jeden z Moich kolegów ba, przyjaciół opowiadał Mi o jednym ze znajomych, że założył fan club Krystyny Prońko. Mój przyjaciel mówił że, większość wiedzących o tym uważała go w najlepszym wypadku za dziwaka. Lata osiemdziesiąte to czas między innymi Modern Talking, Wham, a z polskich Lady Pank, Perfect czy Bajm. Popularne było Italo Disco i Depeche Mode. Krystyna Prońko była chyba obciachowa dla fanów wymienionych gwiazd. Nikt z Nas nie zastanowił się dlaczego ten Ktoś wybrał właśnie panią Prońko. Teraz już wiem, że była to prawdziwa artystka o doskonałym warsztacie i twórczości nie dla każdego. Przechodziłem w tamtych latach fascynację Alphaville , wcześniej był Elvis Presley. Potem było jeszcze kilku wykonawców.

Po bardzo długiej przerwie związanej z prozą codziennego życia znowu mogłem odwiedzić Czechy, postanowiłem trochę zorientować się w historii i kulturze tego kraju.

A każdy kto interesował się kulturą Czech musi trafić na to nazwisko – Karel Gott.

Karel Gott

Podobnie jak ze wspomnianą Krystyną Prońko, Boski Kaja jawił mi się jako synonim obciachu. Śmiesznie uczesany facecik o szeroko rozstawionych jakby zaspanych oczach – byłem w wielkim błędzie. Mój pierwszy po wielu latach wyjazd do Pragi wydarzył się w październiku 2019 roku. Znamienna data, bo gdy zainteresowałem się twórczością Gotta jeszcze żył. Szkoda że tak późno. Choć lepiej późno niż wcale.

Karel Gott urodził się 14.07.1939 roku w Pilźnie. Nie dostał się do Akademii Sztuk Pięknych i podjął pracę elektryka, jednocześnie interesując się jazzem. W latach pięćdziesiątych amatorsko śpiewał i uczestniczył w konkursach piosenkarskich. Karierę na dobre rozpoczął w 1958 roku zdobywając angaż w praskiej kawiarni Wełtawa. Od roku 1960 studiował w praskim konserwatorium pod kierunkiem Konstantina Karenina. Potem już normalnie przy takim talencie, w swojej karierze zdobył 42 nagrody Złotego Słowika ( od 1996 Czeskiego Słowika ). Był największym dostarczycielem dewiz dla Czechosłowacji. Jego popularność była tak wielka że gdy po Praskiej Wiośnie 1968 postanowił emigrować do NRF, gdzie był szalenie popularny, komunistyczna władza poszła na bardzo dalekie ustępstwa, aby został w ojczyźnie. Koncertował po całym świecie, śpiewał w kilku językach. Szacuje się że sprzedał od 30 do 100 milionów płyt, ponad 50 albumów zdobyło status platynowy i złoty. Wisienką na torcie jest Diamentowy Słowik otrzymany za czterdzieści tytułów Złotego Słowika w plebiscycie na najlepszego artystę. Jedynym cieniem na jego wizerunku położyło się podpisanie Antykarty potępiającej wydanie tzw.Karty 77 czyli powstania ruchu kontestującego socjalistyczną rzeczywistość. Co ciekawe na filmie z podpisania Antykarty widać kilkudziesięciu ,,asów,, czeskiego szołbiznesu, ale tylko Gotta cały czas potępiano. Popularność ma swoja cenę. Zmarł 1.10,2019 roku wieku lat osiemdziesięciu w wyniku ostrej białaczki.

A teraz trochę od siebie : ) Święty nie był , dwie nieślubne córki , z których starsza Dominika zmaga się z demonami narkomanii i alkoholizmu, o jego podbojach krążyły legendy, słynna jest historia o połamanym penisie. Przez ponad czterdzieści lat kariery korzystał z życia pełnymi garściami. Ustatkował się dopiero po sześćdziesiątce, ożenił z Ivanką młodszą od niego o 37 lat, spłodził jeszcze dwie córki i oddał się urokom życia rodzinnego. Zazdroszczę – życie prowadził po królewsku na swoich zasadach. Pierwszą piosenką a raczej teledyskiem jaki zobaczyłem po latach był ten do piosenki ,,Ta prava,, i był to dla mnie szok jakim on jest staruszkiem, ostatni jego wizerunek jaki miałem w pamięci dotyczył lat dziewięćdziesiątych i myślałem że Karel Gott jest wieczny i nie zniszczalny. Potem już z górki, wsiąkłem dokumentnie, moja lista przebojów jego wykonania to około sześćdziesiąt piosenek z różnych okresów twórczości. Nadmieniam że cały czas jest uzupełniana. Czym mnie zafascynował ? Piękny głos, spory repertuar trafiający w każdy gust muzyczny, elegancja i to że zawsze a przynajmniej w tych wywiadach czy filmach, które widziałem wypowiadał się dobrze o wszystkich. Wydaje mi się że Karla Gotta można uznać za piękną ilustrację definicji dandysa / dżentelmena w najbardziej klasycznym tego słowa znaczeniu. W ciągu ostatnich dwóch lat życia nakręcono dokumentalny film „Karel” i wtedy dotarło do mnie jeszcze coś ważnego. Karel Gott był prawdziwym twardzielem mimo wyniszczającej choroby zawsze uśmiechnięty, zawsze uprzejmy, bez biadolenia znoszący ból i pokazujący na zewnątrz spokojne pogodzenie z losem. Może poza kamerami było inaczej ale chcę wierzyć że był taki bo to wyznacza mi pewien kanon postępowania gdy trzeba będzie iść do Krainy Wiecznych Łowów.



Dodaj komentarz