Ekspedycja Czesko – Morawska część II – Na Perłowym Szlaku

Telcz - Rynek

Bazę numer 2 – Slavonice opisałem w poprzednim wpisie. Zacne to miasto pozwoliło Nam na wytyczenie własnego szlaku po architektonicznych i historycznych perłach południa Czech i Moraw. Spędziliśmy tu dwie noce i dlatego, dwa wieczory i jeden poranek poświęcić mogliśmy na odurzenie się tym fascynującym miejscem. Aby nie odurzyć się kompletnie środek dnia zajęty był na zobaczenie kilku ciekawych i atrakcyjnych widokowo miejsc.

Hrad Landsztejn

Hrad Landštejn – położony w centrum krainy zwanej szumnie Kanadą , Czeską Kanadą. Okolica jest bardzo fotogeniczna, lasy wysokie, odpowiednio mroczne, sporo skałek, mnóstwo szlaków i tras rowerowych. Zamek to zachowana ruina stojąca na wysokości 656 metrów. Najstarsze budynki zbudowano w stylu romańskim, ale najbardziej rozbudowano go w czasach gotyku i renesansu. Od roku 1771 niszczał sobie spokojnie zmęczony bardzo bogatą historią i dopiero w roku 1945 po skonfiskowaniu go ostatnim właścicielom z rodu Sternbachów rozpoczęto jego ratowanie. Co ciekawe nie robiły tego instytucje państwa ale grupa ochotników, która oczyściła ruiny z gruzu i śmieci. Natomiast dopiero w 1972 rozpoczęto kompleksowe prace trwające do 1990 roku, w którym udostępniono zamek dla zwiedzających. Warto tu przyjechać, widoki z wieży są imponujące , bilet niedrogi a możliwości myszkowania po zakamarkach ruin atrakcyjne w gorący dzień.

Telcz

Telč – zawsze w Top 10 czeskich atrakcji turystycznych. Miasto notowane w kronikach od roku 1315, choć miejscowe legendy datują jego powstanie na 1099 rok. Z miastem silnie związany był ród Vitkovców, którzy zbudowali tutejszy zamek, kościół i fortyfikacje. Kolejnym wkładem była budowa gotyckich domów wokół rynku. W roku 1386 pożar, w 1423 husyci czyli też pożar. Ostatni z wielkich pożarów fundują Szwedzi w czasie wojny trzydziestoletniej. Mimo tego historyczne centrum stanowi jeden z najcenniejszych rezerwatów miejskich w Czechach a może i w Europie. W roku 1992 wpisany na listę UNESCO. Pisałem o silnej promocji miasta, która była posunięta do tego stopnia, że nawet nowe budownictwo XX wieku na obrzeżach miasta zachowało cenną panoramę, nie zakłócając jej powszechnymi w tym kraju budynkami z prefabrykatów zwanych pieszczotliwie panelakami. Dla mnie to drugi pobyt, dla Miodowej Główki pierwszy, miasto zachwyca rynkiem i zamkiem, kilkoma barokowymi rzeźbami, sporo kawiarni i restauracji. Robi wrażenie, ale jak dla Mnie jest zbyt turystycznie i cukierkowo, no i ceny są trochę wyższe. Nie mniej jednak polecam, bo jak macie 3-4 godziny czasu to jest to w sam raz na zamek, rynek i obiad. Acha i wszystkie parkometry są na bilon – to jest dramat. Parkingów jest kilka i to dużych, bardzo blisko rynku.

Třebič - bazylika św. Prokopa

Třebič – pojechałem tam z dwóch powodów, bo nie było to miejsce zaplanowane. Pierwszy to silnie reklamowana dzielnica żydowska i spory cmentarz, drugi to artykuł podsunięty mi przez Lepszą Połowę na temat tego miasta. Dzielnicą żydowską byłem bardzo zawiedziony, nie było tu tak szeroko opisywanej magii i tajemniczości, nie było mrocznych zakamarków dawnego sztetlu. Cała dzielnica zasiedlona jest w mojej opinii przez zamożnych mieszkańców, których stać było aby kupić dawne rudery i wyremontować w stylu nowobogackiej nowoczesności. Głównym atutem jest adres. Honor uratowała zdesakralizowana synagoga zwana Zadnią ( czyli Tylną ). Wrażenie robią odręcznie malowane freski z cytatami z Tory, pieczołowicie odrestaurowane po wielu latach wykorzystywania tego miejsca jako magazyn dóbr wszelakich. Rynek zwany Karlovym Namesti nie jest brzydki ale w tym upalnym dniu był rozgrzaną wybrukowaną ,,patelnią,,. Miłe wrażenie robi zamek z imponującą bazyliką św. Prokopa. Romańsko-gotycka świątynia imponuje kunsztem dawnych budowniczych : )

Warto tu przyjechać aby zobaczyć dawny cmentarz żydowski wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cmentarz jest trzeci pod względem wielkości w Czechach, mieści się na nim 2600 grobów, z których najstarszy datuje się 1625 rok. Pochowano tu około 11 000 ludzi. Największymi jego atutami jest bardzo malownicze położenie na stoku wzgórza i chłodny cień w gorące dni.

Jaromerice nad Rokitnou – przymiotnik monumentalny miał chyba bardzo duże znaczenie dla Jana Adama z Questenberka inicjatora i sponsora przebudowy renesansowej rezydencji w barokowy pałac z parkiem mieszanym ( francuski styl przechodzi w angielską swobodę ). Za przebudowę odpowiadał znany austryiacki architekt Jacob Prandtauer znany między innymi z Przebudowy opactwa Benedyktynów w Melku. Od strony rynku i imponującej kolumny Trójcy Świętej wyrzeźbionej przez Stepana Pagana w 1713 roku pałac nie zapowiada wizualnej atrakcji jaka czeka nas od strony ogrodu. Elewacja pałacu jest wręcz przytłaczająca, jeśli chodziło o wzbudzenie podziwu i zazdrości dawnych gości panów z Questenberku to udało się znakomicie. Oprócz imponującej fasady pałac ma imponujące wnętrza. Ale było widać że zbyt wielu chętnych na nie było. My również zadowoliliśmy się podziwianiem architektury tego miejsca.

Namest nad Oslavou – miasto jest niewielkie raptem 5000 dusz, znane z zamku na górze stromej bardzo i mostu barokowo zdobionego rzeźbami podobnie jak most Karola w Pradze. Pierwsza historyczna wzmianka pochodzi z roku 1234. Dzieje miasta i zamku są burzliwe ciągłe zdobywanie, plądrowanie i przekazywanie. Dopiero przejście w ręce rodu Haugwitzów stabilizuje jego dzieje. Zamek i miejscowość są malowniczo położone nad rzeką. Można zaparkować na rynku skąd do zamku jest około 20 minut pieszej wędrówki.

Jevišovice – kolejna barokowa perełka Południowych Moraw. Niby miasto ale liczba 1500 mieszkańców lokuje ją na poziomie dużej wsi. Miasto posiada dobrze zachowaną barokową zabudowę, zamek, kilka barokowych rzeźb. Spacer zajmuje około godziny. Czy warto ? Ja lubie takie miejsca. Czy trzeba ? Tylko dla fanów.

Czeska Kanada

Dodaj komentarz