Ekspedycja Czesko-Morawska Część 1 – Wełtawa

Wełtawa

Tegoroczne wakacje postanowiliśmy rozpocząć od niezrealizowanego przed rokiem pomysłu czyli spływu Wełtawą. Sporo było rozmyślań, który odcinek rzeki wybrać, jaki rodzaj łodzi wypożyczyć, w kapokach czy bez i tak bez końca. Efektem była decyzja by bazę numer 1 zlokalizować w miejscowości Zlata Koruna na kempingu pod jakże wymowna nazwą Paradaijs. Dodam tylko z kronikarskiego obowiązku iż nazwa adekwatna była do jakości oferowanych tam usług. Ale o tym pod koniec wpisu. Generalnie naszą ekspedycję zaczęliśmy w miejscowości Vysši Brod by zwiedzić starodawny klasztor Cystersów. Podobnie jak w zeszłym i w tym roku się nie udało : ( jak to mówią ,,do trzech razy…,,. Co nie znaczy to ze nie próbowaliśmy. Kolejny raz zawiódł czynnik ludzki, wbrew informacjom na stronie internetowej, nie otwarto o ogłoszonej porze, a mając na uwadze inne planowane atrakcje, musieliśmy ruszać dalej. Po krótkim spacerze wewnątrz murów ruszyliśmy do Zlatej Koruny. Po rozbiciu naszego obozowiska, zarezerwowaniu łodzi na dzień następny zwiedziliśmy zabudowania opactwa cysterskiego. Miejsce to związane jest z królem Przemysłem Otokarem II, który w roku 1263 ufundował klasztor pierwotnie pod nazwą Święta Korona ( Sancta Corona ). Nazwa pochodziła od relikwii przekazanej mnichom , którą był cierń z korony Chrystusa. Zlata Koruna była chyba największą fundacją tego władcy. Była to bardziej decyzja polityczna niż religijna. Król zabezpieczał tym sposobem swój majątek ziemski na południu królestwa uniemożliwiając możnemu rodowi Vitkowców ekspansję terytorialną. Konwent na początku składał się z dwunastu braci zakonnych. Po nadaniu rozpoczęto budowę kompleksu godnego skromnych sług bożych , który ukończono w połowie XIV wieku. Cystersi intensywnie kolonizowali okoliczne ziemie procesując się z Vitkovcami a nawet wcześniej wspomnianym klasztorem w Vysšim Brodie. O wielkości klasztoru świadczy posiadanie 150 wsi , 20 folwarków oraz prawo własności miasta Netolice. Wiek XV zaczyna się niezbyt dobrze husyci dwukrotnie palą i plądrują klasztor , dobra klasztorne król Zygmunt Luksemburski oddaje w zastaw za długi rodowi Rożmberków. W roku 1493 król Władysław II Jagiellończyk potwierdza przekazanie tych dóbr co skutkuje utratą dochodów przez cystersów. I tu można podziwiać cierpliwość kościoła , w wiek XVI powoli odbudowano potęgę klasztoru, w wieku XVII przeprowadzono barokowa przebudowę i z tego okresu pochodzi największa atrakcja czyli krzyżowe sklepienie wirydarza . Robi wrażenie.

Na skutek reform cesarza Józefa II budynki klasztorne kupują Schwarzenbergowie do celów gospodarczych. Ich działalność dewastuje klasztor. Od roku 1909 następuje stopniowa renowacja, która trwa do dziś.

Jakie wrażenia ? Szczerze powiem niespecjalne. Warto zobaczyć wnętrza z uwagi na artyzm sklepień, czy wyposażenie dawnej apteki lecz cena jest zbyt wygórowana. Kolejny raz liczę na coś więcej niż wyklepany na szybko monolog przewodnika , a biorąc pod uwagę akustykę wnętrz bardziej przydatna jest kartka z informacjami (o dziwo po polsku ). Zwiedzanie w Czechach dostarcza wiele przyjemności obiekty maja ciekawa historie i lokalizację , niestety ktoś kto planuje trasy wycieczkowe myśli tylko o maksymalizacji zysków a nie propagowaniu wiedzy i historii. Każdy obiekt ma kilka tras ( okruh ) w cenach między 160 a 240 koron tak zaplanowanych że zawsze przynajmniej u Nas powodujących spore rozterki co do wyboru. A wystarczyłoby oprócz nich zaplanować jedną dodatkową zbiorczą trasę raz lub dwa dziennie w cenie około 350 koron tak aby usatysfakcjonować takich łazików jak My chcących zobaczyć jak najwięcej w tym krótkim czasie pobytu. Jak na razie dalej będziemy sobie darowali zwiedzanie wnętrz. Godzinne wycieczki słono opłacone gdzie przewodnik przedłuża swe sztampowe wywody w kilku komnatach tak aby wykorzystać czas do maksimum nie są dla Nas. Jedyną rzeczą która Mnie się spodobała w Zlatej Korunie jest atmosfera wieków którą odczuwaliśmy na każdym kroku. Sam klasztor podobnie jak nasz kemping położony jest na przysłowiowym ,,końcu świata,,. Rozpisałem się , ale mimo całej euforii jaka towarzyszy mi podczas eksploracji kolejnych atrakcji Czech nie potrafię też zaprzestać ,,chłodnej kalkulacji,, co sobie ,,podarujemy,, podczas kolejnych wypraw.

Wełtawa - nasz ,,statek,,

Główną atrakcją związaną z bytnością w Zlatej Korunie był spływ Wełtawą. Rzeka w jej górnym odcinku jest płytka, kamienista i miejscami rwąca. Wybraliśmy odcinek najdłuższy i chyba najspokojniejszy ze Zlatej Koruny do Boršova. Liczył on 20 kilometrów i według rozpiski miał trwać pięć godzin. Miał bo jak zauważyliśmy wszystkie ekipy zatrzymywały się na nadbrzeżnych kempingo – karczmach aby zjeść, napić się piwa i poleniuchować. Nasz spływ trwał okoł 6,5 godziny, nie wliczając powrotu do miejsca startu. Całkowity koszt takiej atrakcji zamknał się w kwocie około 35 euro za dwie osoby ( wypożyczenie łodzi, wioseł, kapoków, beczki, koszt powrotu z Boršova ). Niby spokojne wiosłowanie ale dodając ostre słońce i gzy, które szczególnie mocno Mnie dały się we znaki oraz bunty krnąbrnej załogi spowodowały, że wieczór spędziliśmy na kempingu rozkoszując się wieczornym chłodem i milczeniem.

Třeboň

Poniedziałkowy poranek przeznaczyliśmy na przemieszczenie się do bazy numer 2 czyli Slavonic. Czeskie noclegownie mają to do siebie, że zameldowania można dokonać od godziny 14 00 , dlatego drogę postanowiliśmy sobie umilić wizytą w jak się okazało bardzo uroczym miasteczku z przebogatą i ciekawą historią. Miasteczkiem tym był Třeboň. Osadę założono pod koniec XII wieku ale udokumentowane początki miasta sięgają roku 1260. Nazwa miasta pochodzi od słowa ,,třibit,, czyli ,,uszlachetniać,,. Kraina otaczająca Třeboň była zalesiona i podmokła dlatego wymagała wielu zabiegów aby nadawać się do życia. Třeboň słynie przede wszystkim z hodowli karpia i otoczony jest ze wszystkich stron stawami. Pierwsze stawy założono w XV wieku i sukcesywnie rozwijano. W czasie wojen husyckich Třeboň z uwagi na specyficzne ufortyfikowanie w oparciu wodę było twierdzą nie do zdobycia. Dziś to bardzo sympatyczne miejsce. Rynek z kolumną morową i sporym zamkiem, rozległy widok z wieży miejskiej oraz możliwość zwiedzania miejscowego browaru zachęca do odwiedzin. Spędziliśmy tu kilka godzin.

Obok miasta jest spory i przyzwoity kemping oraz tzw. Szwarcenberska Hrobka ( znowu pech bo w poniedziałek zamknięta ). Grobowiec zbudowany w roku 1874 w stylu neogotyckim bogato zdobiony stanowi atrakcje parku nieopodal jednego z większych stawów rybnych. W roku 1947 na podstawie specjalnej ustawy obiekt znacjonalizowano z powodu kolaboracji Schwarzenbergów z Niemcami. Hrobka z powodu dużej fotogeniczności jest bardzo popularnym miejsce nie tylko wśród turystów ale i wszelkiej maści yutuberów, influenserów i tym podobnych ,,oryginałów,,.

Třeboň - Schwarzenberska Hrobka

Nasze rekomendacje:

kemping w Zlatej Korunie – https://www.camping-paradijs.eu/

spływ Wełtawą – https://www.ingetour.cz/pujcovna-lodi-raftu

My korzystaliśmy z powyższych i dlatego mogę je polecić , ale w okolicy jest wiele innych kempingów i kilkanaście innych firm zajmujących się organizacją spływów po Wełtawie.

Zlata Koruna - klasztorna apteka

Dodaj komentarz